
Ostatnia część cyklu o Enderze Ksenobójcy jest już trochę inna niż poprzednie dwie (Mówca Umarłych i Ksenocyd), a już na pewno zupełnie inna niż część pierwsza. Orson Scott Card Ośmielił się zrobić jeszcze więcej niż wydawało się to możliwe do zrobienia - stworzył nowe postacie, które na długo zapadną wam w pamięć.
Rzecz dzieje się bezpośrednio po wydarzeniach z Ksenocydu. Dzieko zrodzone z umysłu Endera w Zewnętrzu, wyrusza na świat Drogi aby dostarczyć lekarstwo na psychozę natręctw i przy tym zabrać ze sobą jedną z najinteligentniejszych osób we wszechświecie, aby przekonać Gwiezdny Kongres do odwołania Floty Lusitiańskiej. W tym celu muszą odwiedzić kilka planet. Nie byłoby to możliwe gdyby nie Jane żyjąca w łączach filotycznych i korzystająca z pamięci wszystkich komputerów podłączonych do ansiblów. Wyruszają w natychmiastową podróż, która jeśli się nie powiedzie, Lusitania zostanie rozbita na materię.
W tym samym czasie kolejne dziecko Endera wyrusza w przestrzeń przy pomocy Jane i poszukuje innyh planet, na których mogą umieścić kolonię ludzi, pequeninos i robali. Wraz z nią leci też Miro, który ma bezpośredni kontakt z Jane. Nie wie jednak, że Jane ma dodatkowy cel w tych poszukiwaniach...
Na Lusitani Ender, rozbity pomiędzy trzy ciała, próbuje na nowo połączyć się z Novihną. Usunął z ucha klejnot do komunikacji z Jane i od teraz robi wszystko aby wrócić do normalnego życia. Czy będzie mu to dane? Przeczytajcie sami, bo warto.
Jest to chyba najbardziej filozoficzny tom z całej dotychczasowej sagi. Przeplata się bardzo wiele wątków na temat wartości życia, na tematy miłości i samotności. Pojawia się też wiele nierozwiązywalnych problemów etycznych, które powodują uczucie niemocy u czytelnika. Uczucia takie pojawiają się zwłaszcza w rozdziałąch poświęconyh Jane, która życje w komputerach i która zostanie zniszczona wraz z odcięciem ansibli. Czy to dojdzie do skutku? Tego wam nie napisze. Powiem wam jedynie, że będzie to bardzo zaskakująca rzecz. I przede wszystkim dla tego warto przeczytać ten ostatni tom o Enderze.
Teraz czas sięgnąć po kolejną część... ale to już inna historia :)




