środa, 11 czerwca 2008

Dzieci Umysłu

Ostatnia część cyklu o Enderze Ksenobójcy jest już trochę inna niż poprzednie dwie (Mówca Umarłych i Ksenocyd), a już na pewno zupełnie inna niż część pierwsza. Orson Scott Card Ośmielił się zrobić jeszcze więcej niż wydawało się to możliwe do zrobienia - stworzył nowe postacie, które na długo zapadną wam w pamięć.

Rzecz dzieje się bezpośrednio po wydarzeniach z Ksenocydu. Dzieko zrodzone z umysłu Endera w Zewnętrzu, wyrusza na świat Drogi aby dostarczyć lekarstwo na psychozę natręctw i przy tym zabrać ze sobą jedną z najinteligentniejszych osób we wszechświecie, aby przekonać Gwiezdny Kongres do odwołania Floty Lusitiańskiej. W tym celu muszą odwiedzić kilka planet. Nie byłoby to możliwe gdyby nie Jane żyjąca w łączach filotycznych i korzystająca z pamięci wszystkich komputerów podłączonych do ansiblów. Wyruszają w natychmiastową podróż, która jeśli się nie powiedzie, Lusitania zostanie rozbita na materię.
W tym samym czasie kolejne dziecko Endera wyrusza w przestrzeń przy pomocy Jane i poszukuje innyh planet, na których mogą umieścić kolonię ludzi, pequeninos i robali. Wraz z nią leci też Miro, który ma bezpośredni kontakt z Jane. Nie wie jednak, że Jane ma dodatkowy cel w tych poszukiwaniach...
Na Lusitani Ender, rozbity pomiędzy trzy ciała, próbuje na nowo połączyć się z Novihną. Usunął z ucha klejnot do komunikacji z Jane i od teraz robi wszystko aby wrócić do normalnego życia. Czy będzie mu to dane? Przeczytajcie sami, bo warto.

Jest to chyba najbardziej filozoficzny tom z całej dotychczasowej sagi. Przeplata się bardzo wiele wątków na temat wartości życia, na tematy miłości i samotności. Pojawia się też wiele nierozwiązywalnych problemów etycznych, które powodują uczucie niemocy u czytelnika. Uczucia takie pojawiają się zwłaszcza w rozdziałąch poświęconyh Jane, która życje w komputerach i która zostanie zniszczona wraz z odcięciem ansibli. Czy to dojdzie do skutku? Tego wam nie napisze. Powiem wam jedynie, że będzie to bardzo zaskakująca rzecz. I przede wszystkim dla tego warto przeczytać ten ostatni tom o Enderze.

Teraz czas sięgnąć po kolejną część... ale to już inna historia :)

poniedziałek, 2 czerwca 2008

Rower session

Kolarz na trasie,

oraz bagienko przy trasie ;) 

Sesja nieco krótkawa i trasa niestety też. Miało być ponad 30km. a wyszło z 20 bo głównodowodzący złapał flaka. Cóż, życie. Teraz jest już wszystko i tyko czekać aż kolejna wyprawa z aparatem się uskuteczni.

środa, 28 maja 2008

Lech i Kola

Lech i Kola na wycieczce krajoznawczej ;) 
Lech i Kola
Więcej w Picasa Albums -> http://picasaweb.google.com/majkel.w/LechIKola

Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull


Indiana Jones i Królestwo Kryształowej czaszki

Obsada:
Harrison Ford ... Indiana Jones
Cate Blanchett ... Irina Spalko
Karen Allen ... Marion Ravenwood
Shia LaBeouf ... Mutt Williams
.........

Reżyseria: Steven Spielberg
Scenariusz: David Koepp, George Lucas
Zdjęcia: Janusz Kamiński
Muzyka: John Williams


Po ochłonięciu okazuje się, że postrzeganie Indiany u mnie nieco zmieniło się po obejrzeinu Kryształowej Czaszki. Już nie wiem, który film z czterech jest moim ulubionym. Wiem natomiast, żę Królestwo Kryształowej Czaszki jest świetną kontynuacją :) Prawdę mówiąc jest tak jak się tego spodziewałem, jednak w nieco innych prpoporcjach. Spodziewałem się po pierwsze, że Harrison Ford będzie miał problemy z zagraniem tej roli tak jak niemalże 20 lat temu. Tymczasem okazało się, że już od pierwszego ujęcia jego twarzy da się rozpoznać charakterystyczny krzywy uśmieszek Indiany Jonesa, a zaraz potem piękne akcje w jego stylu. W efekcie spodziwałem się trochę mniej szaleńczej gry Harrisona, a otrzymał jej pełne spektrum. Po drugie efekty specjalne: Spodziewałem się, że autorzy pójdą podobnym tropem jak w poprzednich częściach, czyli rzeczywiste wybuchy, rzeczy rozpadające się w miarę naturalnie, prawdziwe mrówki, prawdziwy kurz itd. Tutaj się mocno przeliczyłem bo film, zwłaszcza w drugiej połowie jest po prostu przesycony przegiętymi, nieco niepasującymi do klimatu filmu efektami. Według mnie zrobił się z tego w drugiej części taki Tomb Raider. Brakowało tylko cycków i ust Angeliny, które Harrison powinien ze sobą nosić zamiast Shii LaBeouf'a (pokarali go imieniem i nazwiskiem) ;) Chociaż nie wiem czy to byłoby dobrezagranie, bo Shia (Transformers, Disturbia) moim skromnym zdaniem i według mojego beznadziejnego oka poradził sobie z tą rolą dosyć dobrze. Generalnie gra aktorska, dialogi i humor pozostały takie jak w starej trylogii. Czyli poziom względnie wysoki. Na uwagę zasługuje też Cate Blanchett jako Irina Spalko, czarny charakter filmu. Jak z początku filmu strasznie mnie drażnił jej wygląd tak z czasem zacząłem się przekonywać, że jednak wszystko jest idealnie dobrane. Czarne włosy w "hełm", niebieskie oczy, kombinezon wojskowy oraz rosyjsko-ukraiński-cośtam akcent.
Oprócz efektów specjalnych jest jeszcze jeden mały szkopuł, chociąz trudno to nazwać minusem. Raczej w mojej osobistej opinii nie popisał się John Williams ze swoją muzyką. Być może po prostu zbyt dużo się spodziewałem i tak jakoś wyszło, bo muzyka nie jest wcale zła. Jest świetna jak zawsze, tylko, że nie taka jaką bym chciał słyszeć oglądając Indiana Jonesa :) Oprócz ocywiście głównego motywu ;)
Samo storyline jest też dosyć ciekawe, chociaż nie są to już lata 30. XX wieku, tuż przed II Wojną Światową i niektórych to może trochę razić. Jednak czasy Żelaznej Kurtyny, szpiegów i cichych wojen też mają swój klimat, który być może zostanie wykorzystany w kolejnej części i będziemy może mięli drugą trylogię :) Tak tak, George Lucas się wygadał, że już popisał z paroma aktorami kontrakty, i prawdopodobnie powstanie kolejna część.

Podsumowując jest to bardzo fajny film dla całej rodziny. Nie jest obrzydliwy ani zbyt drastyczny, humor stoi na wysokim poziomie, tak jak i gra aktorska. Trochę da się zauważyć przerost formy nad treścią w kilku miejscach, jednak dla fanów Indiany nie będzie to przeszkodą.

wg mnie 8/10



Mutt Williams: Grab the snake!
Indiana Jones: Stop calling it that! Call it something else!
Mutt Williams: Like what?
Indiana Jones: A rope! Call it a rope!
Mutt Williams, Marion Ravenwood: Grab the rope!

;)

wtorek, 27 maja 2008

Ksenocyd


No to już po Ksenocydzie

Bezpośrednia kontynuacja Mówcy Umarłych. Tym razem mamy jednak o wiele bardziej dramatyczną sytuację niż w poprzedniej części. Królowa Kopca i Pequeninos doszli do porozumienia z ludźmi. Flota Lusitiańska nadal wiezie ze sobą System Destrukcji Molekularnej aby zniszczyć rodzimą planetę Pequeninos i dokonać tym samym ich ksenocydu (Całkowitej zagłady obcej rasy). Przy tym zginie też cudem uratowana Królowa Kopca, która przetrwała Ksenocyd Endera i przez niego też została uratowana. Jane, istota żyjąca w połączeniach filotycznych, posiadająca całą wiedzę ludzkości, przekazuje Enderowi informację, o ludziach ze świata Drogi, którzy zaczynają pracę nad odnalezienim zaginionej Floty Lusitiańskiej. jane martwi się przy tym, że ludzie ci, a zwłaszcza mała dziewczyna, jest na tyle inteligentna, że może doprowadzić do wyłączenia wszystkich ansibli na Stu Światach, przez co zostaną przerwane wszystkie połączenia filotyczne i Jane zginie, wraz z łącznścią z innymi planetami. W tym samym czasie na Lusitani zaczyna szerzyć się herezja i część Pequeninos prosi Królową Kopca o zbudowanie dl anich kosmolotu, aby polecieć na każdą obcą planetę i zarazić ludzi, zwierzęta i rośliny śmiertelnym wirusem descolady, który powzwala prosiaczkom przechodzić do Trzeciego Życia i tym samym interpretują to jako znak od chrześcijańskiego Boga, że to oni są warci jego i oni otrzymują życie wieczne.

Ender wraz z Valentine i rodziną ksenobiologów mają teraz niemałe zadanie do rozwiązania: Aby wszystko się udało, muszą obmyślić jak poradzić sobie z descoladą aby zachować możliwości prosiaczków a tym samym aby mogli wszyscy uciec z Lusitani przed przylotem Floty. Do tego jeszzce potrzebują wymyślić coś zupełnie nieprawdopodobnego i nawet teoretycznie niemożliwego... Lot szybszy niż światło, aby móc uciec na dobre. Ale czas płynie nieubłaganie, a przeciwnicy nie próżnują.

Kolejna część Endera... Świetna. Trudno porównać do poprzednich, może do Mówcy Umarłych... Jednak to wszystko jest czym innym. Nowi bohaterowi na świecie drogi to chińczycy i Card wykorzystał tutaj chińskie wierzenia i legendy. Świetnie to wszystko ze sobą współgra, zwłaszcza połączenie filozofii Mówcy oraz filozofii chińskiej. Sam Ender też już jest po 50tce i już nie jest takim superherosem jak kiedyś, jednak ma bardzo duże znaczenie dla całości. Tym razem Card jest równie okrutny dla wszystkich, jak w Grze Endera dla Endera.